Dziura w czasie
Wreszcie. Znalazłam dziurę w całym!
Pojawiła się chwila nicnierobienia, więc piszę. Piszę pierwszy raz od długiego, długiego czasu. Parę razy przymierzałam się do tego, ale nie potrafiłam wziąć się w garść i wymyślić coś konstruktywnego. Wciąż do głowy przychodziły mi same bzdury... Chyba wyszłam z wprawy, ale ocenicie to później.
Komputera używałam jedynie do najpotrzebniejszych spraw. Na naszej-klasie pewnie uważają mnie już za zmarłą, bo na maila co parę dni przychodzą mi wiadomości, zaczynające się treścią: "A., nie gościłaś na naszym serwisie już 3 dni..."
Nie posłałam znajomym jakiś znalezionych na internecie wierszyków świątecznych ani samego "wesołych..."- nic. Okazało się, że pamięta o mnie tylko parę osób- bardzo dobrze.
Tyle tego mojego wytłumaczania się... Bo tłumaczą się tylko winni.
Rok 2010 możemy już zaliczyć do kolejnego domkniętego rozdziału w podręczniku historii współczesnej. Wszyscy podsumowują, robią wielkie statystyki, przeliczają, wspominają, wyliczają, przeklinają, dziękują, płaczą czy też śmieją się nad minionymi 365 dniami i nocami. Ja nie lubię podsumowań. Tym bardziej wniosków. I paplania: taka byłam, taka jestem, to muszę zmienić, tutaj zrobiłam błąd, tu mogło być lepiej, postanawiam..., zacznę..., muszę..., powinnam...Przejechałam się już wiele razy na tym, że jeżeli coś sobie zaplanuję to po primo- tego nie zrobię, po drugie primo- wyjdzie to jeszcze gorzej niż planowałam. Tak więc- zobaczymy co przyniesie jutro.
Ostatnio nie próżnowałam i chyba mój utracony "talent literacki" powrócił. Przynajmniej tak twierdzi pani M, której pokazałam ostatni wiersz. Podobno ją poruszył. Wiersz sam w sobie nie wydaje mi się kogokolwiek ruszać, dynamiczny to on nie jest. Oceńcie, proszę, sami...
List do Pana Boga
pamiętasz? jak siedzieliśmy nad kałużą Twoich łez pod drzewem z tabliczką - Uwaga węże! maczając pięty w kwaskowatej wodzie
ciszę między nami cięły spadające ku gwiazdom myśli wcale nieboskie
chciałam żebyś zrobił mnie drugą Ewą zesłał tam skąd wróciła Mama i Synek
podobno ostrzegałeś o środkach ubocznych miłostkach i innych zarazach chyba smutach smuteczkach? jakimś pokusicielu? spotkaniu człowiekowatych i może Adama tego sapiens sapiens
nie pamiętam!
zrobiłeś ze mnie człowieczkowatą maluczką wątłą prostą i łatwą całkiem niepodobną
nie pamiętam
spotkałam człowieka z tworzywa sztucznego szlachetnych kruszców a Adama ni śladu
nie pamiętam...
miałam wrócić szybko najbliższą senną drabiną jaka się nadarzy
nie wołaj nie dzwoń nie pisz nie proś nie wrócę
skazuję Cię na samotność pod zakazanym drzewem maczanie pięt w kwasie i krwi nienarodzonych
Nie za ciekawe to poruszające tworzywo... Tak czy inaczej napisałam cokolwiek. I to się liczy.
Nie będę się rozpisywać, bo dopada mnie męczący ból głowy- tak, znów choruję. Tak to jest, kiedy szuka się po miastach sukienki studniówkowej, chodząc od sklepu do sklepu po 5 godzin na mrozie. Łącznie na szukaniu spędziłam 14 godzin, w 4 okolicznych miastach, przymierzyłam ponad 35 sukienek... Ale kupiłam :) Napiszę o niej kiedy indziej, bo już tworzy nam się tu mała statystyka...
Mimo wszystko- szczęśliwego nowego 2011 roku, powodzenia i love&peace, ludzie! ;)
A ;*
Głosuj (0)
|